Dramat narkotykowego kartelu z Kolumbii. Polacy przerzucili się na towar droższy od kokainy

Fot. AFAL MALKO / AGENCJA GAZETA
Widmo bankructwa zajrzało w oczy plantacjom koki na granicy Kolumbii i Ekwadoru – alarmuje kartel z Medellin. Wszystko za sprawą pana Marka, sprzedawcy truskawek z Radzymina na Mazowszu. Bez jego towaru Polacy nie wyobrażają sobie wiosny i nie przeszkadza im, że obecnie jest droższy od kokainy.

– Skoro nie możemy konkurować ceną, to pozostaje nam zwinąć interes – załamują ręce Kolumbijczycy. – Z ostatniego przerzutu do Europy wróciła do nas nietknięta tona i niedługo zjedzą nas koszty wysyłki, Polacy chyba się wzbogacili i kupują już tylko jakiś ekskluzywny towar.

Nowy specyfik krajowej produkcji powoli opanowuje całą Polskę. W Warszawie jest tajemnicą poliszynela, że po mocne wrażenia trzeba udać się na bazar owocowo-warzywny pod Halą Mirowską. To tam kryje się centrum dystrybucji towaru pana Marka, który uzależnił już kilkanaście milionów Polaków.
– Ten człowiek trzęsie stolicą od paru dni – zdradza nam informator, który po roku głodówki wróciół do nałogu, lecz bierze już tylko czysty, krajowy towar. - Nie jest tanio, ale po wciągnięciu całej łubianki wrażenia są niezapomniane, a jedyny efekt uboczny to to zaczerwienienie pod nosem.

Uczucie zadowolenia, stany euforyczne, wzrost poziomu witaminy C w organizmie oraz wyzbycie się przykrych myśli to tylko niektóre ze znanych skutków zażycia specyfiku. 20 złotych za kilogram wydaje się stawką zaporową, lecz Polacy są gotowi zapłacić każdą cenę.


Jak dowiaduje się ASZdziennik, na nowym towarze z Polski próbują zarobić także pokrzywdzone kartele z Medellin. Straż Graniczna szacuje, że tylko od wczoraj do Bałtyku trafiło 250 kilogramów kolumbijskiej kokainy.

Przemytnicy chcą zwolnić miejsce na statkach, by w transporcie do Kolumbii zmieściło się jak najwięcej łubianek.

To jest ASZdziennik. Ceny pierwszych krajowych truskawek nie zostały zmyślone.
Trwa ładowanie komentarzy...