
Ten tekst miał zaczynać się od "Dramat 27-latki. Myślała, że jak się tu urodzi i wykształci, rasa panów wybaczy jej kolor skóry". Albo tak: "Wpadka kraju, w którym szanuje się kobiety. Znów się troszkę zapomniał". Albo: "Dramat 38-milionowego narodu. Okazało się, że nie jest rasistą, ale...".
REKLAMA
Ale to by odwlekało najważniejsze. Że powinniście rzucić wszystko i zapoznać się z historią 27-letniej Rajel na TokFM.pl, która jest Polką od urodzenia, ale Warszawie wytrzymała tylko dwa tygodnie.
Bo w tym czasie spotkały ją w stolicy naszego kraju:
- popychanie
- lżenie od "małp", "dzikusów" i "ciapatych"
- wyśmiewanie na ulicy
- rady, żeby skoro nie jest z tego kraju, to może sobie pojechała
- problemy z zapisaniem do biblioteki "bo nie jest stąd"
- wyzywanie od "czarnych wiedźm"
- i najgorsze: nikt nie stanął w jej obronie
- lżenie od "małp", "dzikusów" i "ciapatych"
- wyśmiewanie na ulicy
- rady, żeby skoro nie jest z tego kraju, to może sobie pojechała
- problemy z zapisaniem do biblioteki "bo nie jest stąd"
- wyzywanie od "czarnych wiedźm"
- i najgorsze: nikt nie stanął w jej obronie
– Irytuje mnie, że ludzie traktują mnie jak obcego, jak aliena. I jednocześnie myślę, że przecież jestem Polką i nie znam innej ojczyzny. Więc gdy ci ludzie wysyłają mnie do domu, to ja nie mam gdzie iść. Tu jest mój dom – mówi Rajel w wywiadzie, który dla dobra nas wszystkich powinien ukazać się we wszystkich mediach. Żeby nadPolacy nie poczuli, że tu rządzą.
Dlatego po prostu przeczytaj ten wywiad. I jeśli tak jak nas, dopadła cię furia, znaczy, że jesteś normalny/normalna. Kto wie, ile jest takich Rajel w Polsce. Każda dawka normalności może im się przydać.
Fajnie, że już zaczęła płynąć.
