Fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta

Tutaj miał znaleźć się tekst o kobietach, które po kompromitacji opozycji znowu muszą bronić swoich praw na Czarnych Protestach. O mężczyznach, którzy pragną być strażnikami sumień i ciał Polek. I wzmianka o Bogdanie Chazanie, który chce karać taksówkarzy za aborcje pasażerek. Ale nagle na Fejsa przyszedł pan Jarosław. I to jemu postanowiliśmy oddać głos.

REKLAMA
Pan Jarosław stwierdził coś oczywistego i jednym wpisem dał mężczyznom lekcję szacunku do kobiet, na jaką nie stać polityków debatujących o prawach kobiet w 100-procentowo męskim gronie "Kawy na ławę" w TVN24.
– Mamy syna z zespołem Downa i nie wiem, jaka byłaby nasza reakcja, gdybyśmy o tym wiedzieli jeszcze w czasie ciąży - pisze na Facebooku pan Jarosław. – Dzisiaj Albin jest naszą kochaną codziennością – dodaje, zamieszczając zdjęcie swojej trzyosobowej rodziny.
Pan Jarosław dobrze pamiętał jednak to, o czym zwolennicy wolnego dysponowania Polkami zdają się czasem zapominać. I to, co jest istotą walki o ich prawa. Kobieta nie jest własnością swojego męża, narzeczonego czy partnera, i żaden z chazanów nie powinien występować w jej imieniu.
I ujął to w proste, żołnierskie słowa.
– Obecnie, jeżeli moja żona zaszłaby w ciążę i okazałby się, że płód nie jest zdrowy, to uszanowałbym decyzję żony, jaka by nie była – czytamy. – Jeżeli uzna,że rodzi, to ja mam po prostu następnego potomka, ale jeżeli uzna, że nie, to ja będę wybijał zęby każdemu kto powie, że moja żona jest złym człowiekiem.
I moglibyśmy na koniec zażartować, że przysięga małżeńska będzie do zmiany, bo Polacy chcą przyrzekać szacunek małżonkom trzymając dłoń na wpisie pana Jarosława. Że klauzula Jarosława wygrywa w aptekach z klauzulą sumienia. Albo że we krwi 100-procentowego faceta wykryto 100 procent szacunku dla kobiet.
Ale zamiast puenty przeczytajmy jeszcze raz wpis pana Jarosława.
Bo on sam przyznaje, że "k**wa, trudno było mu to napisać".
To jest ASZdziennik, ale nic nie zostało zmyślone.