
Dwie równorzędne racje bożonarodzeniowe zderzyły się na bazarze choinkowym w Warszawie. Rodzina z Żoliborza od godziny debatuje, czy wybrać świerk pospolity który pięknie pachnie ale za to mocno kłuje, czy jodłę kaukaską, która ma miękkie igły ale za to nie pachnie zimowym lasem tak miło jak świerk.
REKLAMA
– Powiedziałem panu sprzedawcy, że chcę piękną i rozłożystą, ale żeby gwiazdka na czubku nie zawadzała nam o sufit –twierdzi zdezorientowany Piotr z Żoliborza, który po choinkę wybrał się wraz z całą rodziną. – Potem ocknąłem się z otwartą morfologią sosny na Wikipedii, a córka testowała na młodszym bracie odporność na niespodziewane ukłucia igliwiem.
Sprzedawca drzewek szybko bowiem ostudził świąteczny nastrój swoich klientów. Rodzina z Warszawy przez rok zdążyła juz zapomnieć, że wybór drzewka to nie taka prosta sprawa. I że to poważna decyzja na najbliższe dwa tygodnie, a nierzadko miesiąc czy półtora.
– Handlarz głęboko westchnął i wymienił trzy parametry swoich drzewek: "nie kłuje", "nie pachnie", "sypie igłami od wejścia" - twierdzą świadkowie. – I do jednej choinki kazał wybrać co najmniej dwa z nich.
Na warszawskim bazarze od godziny trwa poruszająca i widowiskowa scena, w której argumenty o ranach odniesionych przy wieszaniu bombek stawiają czoła racjom aromatu, który wraz z zapachem pomarańczy dopełnić ma w domu magii świątecznego nastroju. Bitwa toczy się o każdy skrawek dywanu, w którym mogą ukryć się zdradzieckie igiełki i o każdy moment, w którym dzięki zapachowi domownicy poczują się jak w lesie.
Posiadacze sztucznych drzewek z którymi rozmawiał ASZdziennik są zgodni: to konflikt, w którym każdy wybór oznacza porażkę.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
