
Miłe rozczarowanie spotkało panią Grażynę z Warszawy, która na Facebooku pochwaliła się zakupem swojego ulubionego "perfumu", bo akurat kosztował taniej. W dniu dzisiejszym miły internauta wyeksploatował jej, że "perfumy" to azaliż rzeczownik niepoliczalny, który tak jakby nie ma w swoim posiadaniu liczby pojedynczej.
REKLAMA
– Zwykłam kupywać ten perfum Adidasu, bo mam do niego wielki resentyment - pochwaliła się Grażyna, jak zawsze po upolowaniu cennej drogerianej zdobyczy. – Jestem idolką tej subtelnej nutki pomarańcza – przyznała wyraźnie podrumieniona.
Gdy fenomenalne językowe chapeaux bas pani Grażyny dostrzegł 32-letni Dariusz, nie zamierzał cofnąć się do tyłu ani o krok.
– Nie chciałam zasypać gruszek w popiele i od razu jej to wytkłem – podkreśla Dariusz, który jako znawca polszczyzny cieszy się na Facebooku dobrą renomą. – Bynajmniej się dziś czegoś ode mnie nauczyła – chwali się i zapowiada, że podobny kontrol będzie wciąż kontynuował dalej.
Nie były to słowa rzucone na mieliznę. Dariusz nie poszedł bowiem po najmniejszej linii oporu i kilka razy pod rząd przechodził do ofensywy, zmieniając pole widzenia kolejnych klientów Rossmanna o 360 stopni.
– Dodałem do koszyka perfumę Hugo Bossa, ale nadal waham się czy nie zamienić jej na inną, lepszą – pytał 25-letni Patryk, niepewny co do wyboru zapachu, ale przekonany co do liczby i osoby, wyprowadzony przez Dariusza z błędnej pomyłki.
– Koledzy, doradźcie, wybór jakiej perfumy będzie najbardziej optymalny? – pytał kolejny, którego przy przychylnej akceptacji internautów zaadoptował do normy językowej Dariusz.
Zdaniem zarówno adwersarzy jak i koherentów, w dyskusji Dariusz był bardzo przekonywujący.
Jak bowiem ustalił ASZdziennik, podobne repatriacje spotkały z jego strony większą połowę z blisko 140 osób, które zamiast o "tych perfumach" napisały o "tym perfumie".
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały przysłowiowo zmyślone.
