Piotr Zytnicki / Agencja Gazeta

Karol jeszcze raz sprawdził lodówkę i szafki. Nie mylił się - miał wszystko, włącznie z jajkami i masłem. Jednak polski instynkt przedświątecznych zakupów wzywał go coraz mocniej.

REKLAMA
– O, może gorczycę kupię. Nigdy nie wiadomo, do czego się może przydać gorczyca. Może będę chciał na przykład zamarynować grzyby? – mężczyzna próbował przekonać sam siebie.
Przypadek Karola nie jest odosobniony. Badania pokazują, że ponad 90% Polaków nie może oprzeć się wizji spędzenia wieczoru w zatłoczonym markecie, jeśli tylko dzień później sklepy są pozamykane. Dzieje się tak nawet, jeśli doskonale wiedzą, że mogą się obyć jeden dzień bez zakupów.
– Przyczyn tego mechanizmu należy doszukiwać się w trudnych doświadczeniach pierwszej dekady XXI wieku związanymi z przecenami karpia czy crocsów. Ludzie po prostu boją się, że im czegoś zabraknie, gdy im niczego nie brakuje – tłumaczy antropolog kultury Roch Przewalski.
Dlatego właśnie w przeddzień święta Polacy spędzają 40 minut w kolejce, nawet jeśli w koszyku mają jedynie paczkowaną endywię i zapasowe opakowanie patyczków do uszu.
– Raz widziałem małżeństwo, które spędziło 3 godziny w dyskoncie, a kupili tylko drylownicę do awokado – kontynuuje badacz.
Zastanówmy się więc, czy czas przed świętem Wszystkich Świętych chcemy spędzić w kolejkach, czy może wolimy spędzić go efektywniej.
Na przykład planując z którymi członkami rodziny o co się w tym roku pokłócimy.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia są zmyślone.