
Czasem prosty błąd jest w stanie zepsuć misternie zbudowaną intrygę. Przekonał się o tym pewien 29-letni pracownik korporacji.
REKLAMA
– Wszystko miałem idealnie rozplanowane - opowiada Kamil R .- Zacząłem pokasływać już w środę, żeby stopniowo zapoznawać współpracowników i szefową z koncepcją przeziębionego mnie. W czwartek na pytania czy jcoś mnie bierze, z wyćwiczonym, niepewnym uśmiechem odpowiadałem "nie wiem, może?". W piątek wprowadziłem szkliste spojrzenie, sprawdzanie dłonią temperatury czoła i zapewnienia, że "spokojnie, przez weekend się wykuruję".
Mężczyzna w sobotę i niedzielę nie planował oczywiście leżeć w łóżku. Miało być kino, zakupy, piwo ze znajomymi i impreza w klubie. Poważny napad choroby przewidywał dopiero na poniedziałek rano.
– Zadzowniłbym do szefowej i słabym głosem powiedział, że nie dam rady przyjść, a na popoułdnie zaplanowałem już wizytę u lekarza i L4 na cały tydzień... – mówi z żalem w głosie.
Nie spodziewał się, że już w sobotę obudzi się z 38 stopniami gorączki,obolałym gardłem i bez chęci do życia.
– Mój... mój plan... pokrzyżowany! NIEEEEEeee... – krzyknął zachrypiałym głosem, a jego zaciśnięta w pięść dłoń zatopiła się pod puchową kołdrą i stosem zużytych chusteczek.
To jest ASZdziennik, wszystkie cytaty i wydarzenia są zmyślone.
