
Są w naszych domach, sieją popłoch, wywołują reakcje alergiczne i powikłania w dorosłym życiu. Nagłówki polskich portali na dobre zadomowiły się w domostwach Bogu ducha winnych Polaków. Tym razem obrały sobie za cel biedronki. Azjatyckie.
REKLAMA
Oto nasze propozycje nagłówków, które mogłyby być wypisane czerwoną czcionką nad artykułami o biedronkach azjatyckich. I krótkie wyjaśnienie, o co tak naprawdę w nich chodzi.
Biedronka azjatycka to gatunek chrząszcza. Pochodzi z południowo-wschodniej Azji. Lubi mszyce i pyłek kwiatowy.
Owad nieduży. Żółty, pomarańczowy, czerwony lub czarny. Może nie mieć żadnej kropki lub mieć ich aż 23. Niezwykłe!
Dorosła biedronka azjatycka to prawdziwy żarłok. Może zjeść aż 65 mszyc dziennie! Wniosek: biedronki są pożyteczne.
Biedronki lubią krzewy i drzewa liściaste. Co może być zaskoczeniem, jesienią szukają miejsca do przezimowania. Zimą jest biedronkom zimno.
Zdarza się, że biedronki znajdują schronienie w budynkach mieszkalnych. Co ciekawe, nawet gdy biedronek jest dużo, wciąż pozostają biedronkami.
Z biedronką azjatycką, podobnie jak z siedmiokropką, najlepiej walczyć zastawiając moskitierę w oknie. Choć biedronka nie jest komarem, to łatwo daje się oszukać.
"Skąd się biorą biedronki?", "Dlaczego nie mam kropek jak biedronka?", "Czy ta biedronka może z nami zostać na zawsze?", "Mamo, kup mi biedronkę" - to rozpoznane i częste powikłania po zbliżeniu się dziecka do biedronki.
W sprzyjających warunkach biedronka wytwarza nawet 5 pokoleń rocznie! To realne zagrożenie. Gdyby bowiem nie były biedronkami, brutalna walka o pozycję w hierarchii rozlałaby się na polskie ulice.
Czasami biedronki azjatyckie gryzą. Jak to biedronki.
