Fot. media.defense.gov / 123rf.com

Cisza jak makiem zasiał w mieszkaniu na krakowskich Bronowicach. 10-letnia Pola bez słowa weszła do pokoju, rozłożyła na biurku zeszyt ćwiczeń do przyrody "Poznaj Świat" i podejrzliwie rozgląda się po mieszkaniu – dowiaduje się ASZdziennik.

REKLAMA
Beztroscy i rozgadani do tej pory rodzice w pół słowa przerwali ożywioną dyskusję, usiedli głęboko w swoich fotelach i liczą, że córka nie będzie ich dzisiaj pytać.
– Mam nadzieję że nam odpuści, przecież byliśmy razem na "Emotkach" i wróciliśmy tak zmęczeni, że nie było nawet siły do książki zajrzeć – szepcze 36-letni Piotr, chowając głowę za tabletem. – Jak się uweźmie to potrafi być surowa, ostatnio pół godziny męczyła mnie z fotosyntezy.
– Kaśka powinna się zgłosić, ona zawsze mówi że nic nie umie, a potem w godzinkę znajduje w tekstach wszystkie przykłady przyrody ożywionej – mówi, wskazując głową w kierunku bladej ze strachu małżonki. – Kaśka, no weź się zgłoś!
Namowy Piotra są jednak bezskuteczne.
– Trzeba było od razu całą rodziną się przyznać, że nic nie umiemy – żali się 36-latka. – Mogliśmy naściemniać i poprosić, żeby wytłumaczyła, czy w zadaniu piątym rację ma Marysia, która mówi że "dżdżownice nie zagrażają roślinom bo odżywiają się wyłącznie szczątkami organizmów z gleby", czy Tymek, który obwinia je za podgryzanie korzeni.
Na takie tłumaczenia jest już jednak za późno.
Pola ma dość wymówek, że uczyli się do klasówki z matematyki, albo że pomagali córce przy charakterystyce średniowiecznego rycerza do pracy domowej na historię. Wszystkie przedmioty są przecież tak samo ważne.
Z okładki zeszytu ćwiczeń do przyrody bocian łypie na rodziców coraz bardziej złowieszczo.
– Odrobiłam sama – zdradza jednak ASZdziennikowi Pola. – Trochę natomiast poczytałam i dziś będzie pogadanka, że w tych historiach o tym skąd się biorą dzieci, to trochę jednak mijali się z prawdą
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.