
Gdyby nie reakcja przechodniów, to mogło skończyć się tragicznie. Do szpitala na Szaserów w Warszawie trafiła 25-letnia Dagmara M. z Pragi – dowiaduje się ASZdziennik. Kobieta w wydychanym powietrzu miała 4,5 promila beta-karotenu i zachowywała się jakby za nic miała najbardziej ponurą porę roku.
REKLAMA
– Tego nie da się opisać, cała twarz miała wykrzywioną w grymasie zadowolenia – twierdzą zszokowani świadkowie. – Zupełnie jakby nie widziała, że jesień niesie smutek, łzy, i że co było – nie wróci już nigdy, a co będzie – rychło przeminie – dodają.
Lekarze są zgodni. Stan kobiety to skutek przedawkowania pomarańczowej substancji, którą coraz częściej można spotkać na ulicach polskich miast i na kulinarnych blogach.
– W ciągu 48 godzin kobieta zażyła trzy dawki pumpkin spice latte, działkę zupy krem, kreskę musu, 200 gramów kopytek dyniowych, pięćdziesiątkę curry z dynią, porcję leczo oraz czysty tofurnik dyniowy z Jadłonomii - poinformował rzecznik warszawskiego szpitala. – Twierdzi, że tłumiła w ten sposób melancholię, niefizyczny ból w sercu, wzmożoną ckliwość i podwyższoną rotację Radiohead na Spotify.
Lekarze w obawie przed wystąpieniem zespołu odstawiennego podają kobiecie kromki chlebka dyniowego z hummusem na bazie pieczonej dyni, ale już od jutra zaczną przyzwyczajać jej organizm do mrożonek, żywności wysoko przetworzonej, wierszy Leopolda Staffa i przeboju "Pamiętasz, Była Jesień" Sławy Przybylskiej.
Przywracanie ofiary beta-karotenu do przeciętnego polskiego stanu jesiennego może potrwać długie tygodnie. Ale na tym nie kończy się dramat 25-latki.
– W spiżarni rodzinnego domu kobiety znaleźliśmy czekające na srogą zimę przetwory – poinformowała policja. – Mamy dowody na to, że dynie w occie mogła maczać i rozprowadzać wśród bliskich rodzona babcia kobiety.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
