Fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta

Złe obrazy podpowiedziały Polakom dni ciszy, które dzielą nas od zawieszenia działalności zespołu Hey – dowiaduje się ASZdziennik. Naród, który zwykle nie boi się nawet czarów, klątw, biurowych mątw i czarnej wołgi wołgi wołgi wołgi wołgi wołgi wołgi, nagle stwierdził, że smutek swój oraz strach rozcieńczyć chce.

REKLAMA
Jesień trwa, rdzawych liści czas, kaloszy, peleryn i mgły. Ale to nie jedyne zmartwienie 38-milionowego kraju.
– Do niedzieli jakoś szło – mówi 30-letnia Patrycja Szczecińska z Warszawy. – A potem Kaśka ogłosiła, że Hey po najbliższej trasie żegna się z fanami i nie wiadomo kiedy wróci.
– I co mam teraz robić bez jej nowych tekstów? Sama sobie wymyśleć?
Zrozpaczona fanka Hey twierdzi, że musi to przespać, przeczekać, przeczekać trzeba jej. Zapewnia, że bez zespołu że nie będzie jadła, nie będzie piła, a o śnie zapomni, ale przedtem spróbuje uczynić gest nim uwierzy, że nic nie warto robić.
– A może zmienić zasady gry? – gdyba bowiem Patrycja. – Mogłabym sprawić im złotą klatkę, karmić owocami, a do Kasi przymocować złotą kulę z diamentami, byłabym wtedy wreszcie czyjaś, nie bezpańska aż tak – przedstawia kulisy swojego planu.
Póki co fanka Hey ma jednak czyściutkie sumienie i bilet pewny na pożegnalną trasę, a Katarzyna Nosowska pytana, czy jest szansa na zmianę decyzji, stanowczo myśli i mówi, że nie, nie nie.
Choć fanka ma wrażenie, że po rozstaniu porwą ją brzydule w tiulach, z szaf wyjdą potwory i zlecą się Samsony, to zapewnia, że kocha Hey mimo wszystko i ani razu nie zwątpi w to, że powrót naprawdę będzie.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty zostały zmyślone przez Kasię Nosowską.