Facebook.com / Krzysztof Zakreta

Dramat mieszkańca Iławy. Chciał strollować księdza, ksiądz strollował jego. Kiedy pan Krzysztof Iławy w środę popielcową usłyszał w swoim kościele, że msza odbywa się w intencji Radia Maryja i Telewizji Trwam, postanowił dla równowagi zamówić mszę w intencji TVN-u i Polsatu. Chciałoby się tu napisać "nie uwierzysz co się stało", ale...

REKLAMA
W ostatnią niedzielę doszło do rzeczonej "mszy św. w intencji dziennikarzy i widzów telewizji TVN i Polsat o wytrwałość w głoszeniu prawdy". Jakże zdziwił się pan Krzysztof, gdy ksiądz "wytrwałość" zamienił na "rzetelność", a nazwy stacji na "media ogólnopolskie".
– Jestem bardzo zaskoczony i zniesmaczony tą sytuacją – powiedział.
Serio, myślałeś, że to przejdzie? Że ksiądz odprawi nabożeństwo za media, które, jak mówisz, "na swoich falach promują prawdę, tolerancję, państwo prawa, polską rację stanu, pomoc uchodźcom wojennym, troskę o zgwałcone i skrzywdzone kobiety itp."?
To trochę jakbyś chciał przekonać redakcję Gazety Polskiej, żeby do kolejnego wydania dołączyła koszulkę z Che Guevarą.
W tej sprawie na pewno bulwersujące jest jeszcze jedno. Środa popielcowa była 1 marca, a msza, o której mówimy 1 października. To znaczy, że na mszę w swojej intencji Krzysztof czekał siedem miesięcy.
W tym czasie można było się umówić na NFZ do okulisty.
I przejrzeć w sprawie polskiego kościoła na oczy.
To jest #SzybkiASZ, testowy miniformat, w którym w zwięzłej formie pokazujemy rzeczy nie do przegapienia w ciągu dnia wraz z ASZowym komentarzem.
logo