123rf.com

30-letni Filip K. od 22 godzin nie jest w stanie opuścić swojego mieszkania na warszawskim Ursynowie. Mężczyzna nie może się odważyć, żeby wyjść bez kurtki i parasola.

REKLAMA
Była 8:15. Filip wychodził właśnie do pracy. Tak jak codziennie rano od połowy sierpnia sięgnął po zimową kurtkę i parasol, ale tknięty przeczuciem wyjrzał jeszcze przez okno. Zamarł. Zobaczył coś, czego nie widział od dawna. Słońce.
– To niemożliwe, przecież jest koniec września! – pomyślał. – A może jednak?
Niepewnie wyszedł na balkon. Było ciepło.
Wrócił do środka, otworzył laptopa i szybko wystukał w przeglądarce "pogoda". Przetarł oczy.
– Słonecznie, 17 stopni – twierdziło Google.
Później w ciągu dnia temperatura miała sięgnąć nawet 22 stopni. Na to Filip nie był przygotowany.
– Co mam teraz zrobić? Wyjść bez polaru i parasola? Przecież to szaleństwo! Ale mają być 22 stopnie, więc niby można... A co jeśli to jakiś podstęp? Co jeśli wyjdę w bluzie i zacznie padać? Albo wyjdę w kurtce i się spocę? CO WTEDY?! – zastanawiał się.
Minęła 19:00, a on dalej stał w przedpokoju, bijąc się z myślami i ignorując dzwoniący co jakiś czas telefon. W końcu, zrezygnowany, odebrał. Spodziewał się zdenerwowanego szefa, ale usłyszał głos swojej dziewczyny, Marty. Opowiedział jej o całej sytuacji.
– A nie mogłeś wyjść w bluzie, a kurtkę i parasol zabrać do plecaka? – spytała Marta.
– No w sumie - odpowiedział Filip.