Wikimedia Commons / Pixabay.com

Mieszkańcy 10-piętrowego bloku na warszawskiej Woli pierwszy raz w swoim lokatorskim życiu usłyszeli coś takiego. Ciszę.

REKLAMA
Do wyjątkowego zdarzenia doszło w środę o 5:42 rano i trwało około 65 sekund. Ten moment absolutnego spokoju był wynikiem niebywałego zbiegu okoliczności.
– Normalnie włączamy udar o 5:30, żeby trochę się rozgrzał, zanim zaczniemy wiercić o szóstej, ale trochę zaspaliśmy po wczorajszym oblewaniu 3. rocznicy rozpoczęcia roboty – mówi szef ekipy remontowej z lokalu 109.
– Byliśmy w trakcie Całonocnego Maratonu Bardzo Głośnego Seksu, ale akurat zrobiliśmy przerwę, żeby uzupełnić płyny – wyznaje pani Agnieszka z drugiego piętra.
W szoku byli zwłaszcza lokatorzy, którzy za hałas uznają każdy dźwięk powyżej 5 decybeli, za który sami nie odpowiadają.
– Prowadzę sobie spokojnie swój zakład blacharski na parterze, nikomu nie wadzę, a ta hołota z góry ciągle chodzi i mówi! – opisuje swoją codzienność w bloku pan Jędrzej.
– Wcześniej, przez 28 lat, mieszkałem z rodzicami w willi na Wilanowie. Potem przeprowadziłem się tutaj i... nie przypuszczałem, że ludzie i zwierzęta wydają z siebie dźwięki! – żali się Cyprian P.
Naukowcy oraz specjaliści ze spółdzielni mieszkaniowej przewidują, że do podobnego zdarzenia może dojść ponownie w 2046 roku.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.