Fot. 123rf.com

W niedzielę wieczorem policja odnalazła 32-letniego Marcina N., który zaginął godzinę wcześniej na warszawskim Mokotowie. Matka mężczyzny nie mogła ukryć łez wzruszenia.

REKLAMA
– O Boże, już myślałam, że go straciłam – mówi zapłakana Wanda N.
Kobieta zgłosiła zaginięcie syna, gdy od 17:30 do 18:30 nie mogła się do niego dodzwonić.
– Chciałam mu powiedzieć, że przyszedł do niego list ze skarbowego. Dzwoniłam kilkanaście razy, ale nie dawał znaku życia – powiedziała kobieta. – Już wyobrażałam sobie najgorsze. Że mnie nie kocha.
Na szczęście policjanci ze stołecznej komendy błyskawicznie zareagowali na zgłoszenie. Z pomocą śmigłowca, patrolu wodnego i psów tropiących znaleźli Marcina N. w jednym z klubów nad Wisłą. 32-latek został natychmiast odwieziony i zwrócony matce. Brak kontaktu tłumaczył rozładowanym telefonem.
– Tym razem wszystko dobrze się skończyło, ale taka lekkomyślność mogła doprowadzić do tragedii – powiedział jeden z funkcjonariuszy biorących udział w akcji ratunkowej.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, matka ugotowała za dużo leczo i bez kontaktu z synem nie mogłaby mu kazać po nie przyjechać.
To jest ASZdziennik. Wszelkie wydarzenia i cytaty zostały zmyślone?