123rf.com

Powiedzieli sobie "cześć" i "do jutra". To, co stało się później, doprowadzi cię do łez.

REKLAMA
Do boleśnie niezręcznego incydentu doszło dziś przed jednym z biurowców na warszawskim Mokotowie – dowiaduje się ASZdziennik.
Chwilę po wyjściu z siedziby swojej firmy 30-letni Arkadiusz T. i 28-letni Tomasz K. podzielili się zgodnymi spostrzeżeniami na temat niskiej temperatury powietrza, po czym pożegnali się z nadzieją, że po raz kolejny zobaczą się dopiero jutro.
Los miał wobec nich jednak inne plany.
– Powiedzieli sobie "do jutra", a ułamek sekundy później okazało się, że obaj idą w tę samą stronę - mówi ASZdziennikowi jeden ze świadków zdarzenia. – Nawet mi zrobiło się głupio. Koleżanka, której o tym później opowiedziałem, spłonęła rumieńcem – wspomina.
Obecni na miejscu współpracownicy mężczyzn przyznają, że na niecodzienny pokaz niezręczności patrzyli trochę z fascynacją, a trochę z obrzydzeniem.
– A mogli trochę pomyśleć i nie parkować rano obok siebie... – mówi nam pracujący w biurowcu portier. – Szli w ciszy ze spuszczonym wzrokiem i żaden nie wiedział, czy po pożegnaniu może znowu się odezwać. To musiało być najdłuższe 50 metrów w ich życiu.
Uczestnicy zdarzenia nie chcą odpowiadać na pytania. Wciąż siedzą pod biurowcem w swoich autach i z zażenowaniem obracają w myślach to, do czego doszło przed chwilą. Szukają odpowiedzi na pytanie, czy i jak mogli temu zapobiec.
– Takie rzeczy zmieniają ludzi, już nigdy nie będzie między nimi tak samo – twierdzi świadek. – Szczęście w nieszczęściu, że nie podali sobie ręki na do widzenia.
Arkadiusza i Tomasza czeka teraz długa walka ze stresem pourazowym.
Jak dowiedział się ASZdziennik, niewygodne i twarde okruchy wspomnień o zdarzeniu będą się wżynać w podświadomość mężczyzn jeszcze do późnych godzin nocnych.
To jest ASZdziennik, ale wszelkie cytaty i wydarzenie zostały zmyślone.
Autor: Łukasz Jadaś / @lukaszjadas