PILNE: Dramat polskiego YouTube'a. Po raz pierwszy w historii youtuber przyznał się do błędu

Fot. YouTube / kanał: Krzysztof Gonciarz
Jest kilka rzeczy, których ci w polskim internecie zrobić nie wolno. Nie możesz napisać, że coś ci się podoba, nie możesz ujawnić, że należysz do jakiejkolwiek mniejszości i nie możesz okazać słabości. Ale najważniejsze: NIE WOLNO ci przepraszać. Aż do teraz.


– Zjebałem. Bez sensu, źle to wyszło. To moja wina – zaczął Krzysztof Gonciarz w wideo, które zmieni historię polskiego internetu, ponieważ to prawdopodobnie pierwszy udokumentowany przypadek, kiedy polski youtuber przyznaje się do błędu.

Poszło o wideo sprzed kilku dni, w którym Gonciarz ogłosił sprzedaż gadżetów, w tym koszulek, w tym ze swoim wizerunkiem.

Z wideo wylewało się nie zawsze strawne "jestem najlepszy, podziwiajcie mnie", ale na ogół mieściło się to w normach walki kogutów polskiego internetu. Może poza "chciałbym, żeby NAEBA była marką, z którą utożsamiają się ludzie, którzy wyznają podobny światopogląd do mnie". NAEBA jak w "najeba". Taaa.
Problem w tym, że Gonciarz zderzył się ze swoją widownią, dla której koszulki za 99 zł z twarzą do niedawna idola plus trochę za mocno podkreślana "światowość" klipu to było trochę za dużo.

A że część z nich wypłaca Gonciarzowi 20 tys. złotych miesięcznie ze składek na Patronite - pracodawcy postawili pracownika do pionu. A ten wbrew obyczajowi nie pokazał im faka, tylko nagrał kapitalne "I'm sorry".
Bez "myślę, że wielu ludzi się w Polsce ucieszyło, że wreszcie mu coś nie wyszło" byłby ideał.


(r)
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...