Dramat 64 milionów Brytyjczyków. Już nie przyjadą do Krakowa, aby upić się do nieprzytomności

Fot. 123rf.com
Wczorajsze referendum zakończyło pewną epokę w życiu Wyspiarzy. Epokę weekendowej dominacji w Krakowie.


– Ale jak to? Nie pojadę już do Krakowa na melanż, aby upić się do nieprzytomności? – Nie kryje zdziwienia 26–letni Rupert Scrivener z Birmingham. – Ale przecież Polska nie leży w Unii Europejskiej. Chyba – kontynuuje swoje dywagacje w rozmowie z nami.

– Żegnaj słoneczny Krakowie, witaj deszczowy Manchesterze. Znowu – pisze na Twitterze mocno niezadowolony użytkownik @FelixPike.

Wszystkiemu winna jest fatalna pomyłka.

Generalnie to wszyscy u nas myśleli, że chodziło o referendum w sprawie wyjścia Anglii z grupy na Euro2016 – relacjonuje nam Rupert. – No cóż, trzeba będzie jakoś z tym żyć.

Właściciele krakowskich biznesów mają jednak swoje powody do świętowania.

– Nareszcie na Rynku zapanuje cisza i spokój – mówi "Gazecie Krakowskiej" właściciel klubu nocnego położonego na Floriańskiej.

To może być jednak przedwczesna radość. Do Polski zmierza bowiem około pół miliona rodzimych imigrantów, którzy podczas pobytu na wyspach mogli zapomnieć co to umiar.

To jest ASZdziennik. Wszelkie wydarzenia zostały zmyślone. ZMYŚLONE. (b)
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...