Dramat drogowców. Od trzech lat poprawiają błędy po poprzedniej ekipie, nie wiedzą, że są na rondzie

Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta
Czy ktoś wreszcie przerwie ten przeklęty krąg?

– Dramat poznańskich drogowców. Od 2011 roku poprawiają fuszerki poprzedniej ekipy, nikt im nie powiedział, że to rondo – donoszą lokalne media.

– Niestety nowy, przesunięty termin ukończenia prac to dopiero 2019 rok – mówi nam z rezygnacją jeden z nadzorców budowy. – To najtrudniejsze zlecenie w mojej karierze. Czasami mam wrażenie, że nieważne ile zrobimy, nadal wracamy do punktu wyjścia.

– Średnio co trzy miesiące wydaje mi się, że wylewam asfalt w znajomych miejscach, ale dopóki miasto płaci, nie będę się skarżyć – dodaje operator sprzętu drogowego.

Sprawy nie przyspiesza też fakt, że jeżdżące w kółko maszyny stale rozjeżdżają nowe partie nawierzchni, którą nieustannie trzeba remontować.

– Takich kolein dawno nie widziałem. Nie wiem, kto kładł tu asfalt, ale gdybym ich spotkał, powiedziałbym tym gościom parę żołnierskich słów – nie owija w bawełnę jeden z fachowców.

Jak się dowiadujemy, władze Poznania zdają już sobie sprawę z problemu, ale feralne rondo jeszcze długo będzie ością w gardle podwykonawców.

– Jako że to był przetarg na prosty odcinek drogi, w specyfikacji nie było mowy o zjeździe – słyszymy w poznańskim magistracie. – Drogowcy będą musieli więc tam zostać co najmniej pół roku.

To jest ASZdziennik. Wszystkie wydarzenia i cytaty (oprócz remontu trwającego 3 lata) zostały zmyślone.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...