Fot. YouTube / kanał: TheBeeczka

Uwielbiam jego Krzysztofa Kanciarza, nigdy nie byłem w "targecie" jego rzeczy podróżniczych, czasem jego wpisy działały mi na nerwy, ale to już przeszłość. Bo od dziś Gonciarz to ten jeden filmik.

REKLAMA
Może bez wstępów...
Nie będę tu przekonywał, dlaczego to jest piękne, odważne i jak miałem łzy w oczach, bo widzę, że blogerzy (niespodzianka, nie?) już uderzyli w te sentymentalne tony.
Napiszę tylko dwie rzeczy.
1. Szacunek za to, że Gonciarz nie wziął "głosów z internetu", tylko spod własnych produkcji, z twarzami ich kretyńskich autorów, czym pokazał, że jest kozakiem nie tylko w necie.
2. Za pięć dwunasta uchylono ASZowi furtkę do udziału w kampanii #StopMowieNienawiści, ale oficjalny spot mnie nie zachęcił, a poza tym prowadziłem już własną krucjatę.
Szacunek więc za pomysł (i pomysł na jego wykonanie), którego ja nie miałem. Brzmi sucharowato, ale to największy komplement, jaki mam w swoim arsenale.