
Zawód swatki naprawdę działa, a przynajmniej w świecie płazów. Udowodnili to warszawscy wolontariusze i wolontariuszki.
Pomiędzy Rodzinnymi Ogródkami Działkowymi a Parkiem Arkadia ustawiono płotek herpetologiczny z pułapkami na płazy. Ta „pułapka” to jednak dość niefortunna nazwa, bo w rzeczywistości to raczej hostel, w którym zwierzęta czekały na transport do docelowego miejsca wypoczynku.
Podczas porannych i wieczornych dyżurów wolontariusze i wolontariuszki sprawdzali, czy w tym „hostelu” zakwaterowały się nowe ropuchy. Następnie ostrożnie wyjmowali zwierzęta i w wygodnym środku transportu dla płazów (czyli plastikowym pojemniczku) przenosili je przez jezdnię. Dzięki temu zwierzęta nie były narażone na niebezpieczeństwo i spokojnie trafiały do pobliskich zbiorników wodnych. Dlaczego tam? Płazy są prawdopodobnie bardziej romantyczne od twojego byłego i wiosną wyruszają nad wodę, by tam odbyć gody.
W ten sprytny sposób udało się przenieść ponad 120 ropuch szarych oraz 80 traszek! Czy to nie jest doskonała informacja??? Taki wynik zawdzięczamy 11 wolontariuszom i wolontariuszkom, którzy niestrudzenie od końca marca do połowy kwietnia pełnili służbę w tej pięknej akcji obniżania śmiertelności (no i zwiększania liczebności) płazów.
Do zadania byli wcześniej przygotowani. Grupa ochotników przeszła szkolenie prowadzone przez specjalistów ds. różnorodności biologicznej. Teraz mogą z dumą mówić, że są certyfikowanymi swatami ropuch i traszek.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
