
Boisz się, że hologram szefa z filtrem psa usiądzie ci na kolanach i nie zejdzie, póki nie dokończysz zlecenia dla klienta? Trochę się stresujesz, że w ramach szkolenia trafisz do symulacji, w której raz po razie musisz odmawiać Liptona dla zarządu, by udowodnić wierność ideałom firmy? Słusznie.
Ale to bez związku, bo w pracy przyszłości chyba nie będzie aż tak źle. Przeczytałam książkę Marka Szymaniaka „Młócka. Reportaże o pracy przyszłości” i okazuje się, że tytuł to trochę clickbait, bo praca przyszłości jest już w teraźniejszości (lepiej nie wysyłajcie tego swojemu szefowi).
Oto 5 dowodów na to, że przyszłość pracy jest teraz:
1. Praca od zaraz bez formalności
Istnieje aplikacja (Tikrow), która umożliwia pracę natychmiastową, czyli załatanie dziury w grafikach różnych firm. Osoby, które wpiszą się na puste miejsce w aplikacji, przychodzą na zmianę do obcego miejsca – na kasę, do magazynu i innych, raczej niewymagających szczególnych umiejętności prac. Przepracowują tam jedną zmianę, a następnego dnia idą gdzie indziej. W teorii brzmi jak „wolność zatrudnienia” i „zdobywanie nowych doświadczeń”, ale ostatecznie jest to podobna wolność, jaką mają zależni od aplikacji kierowcy Ubera. Czyli wolność z łezką w oku i obawą, że nie wiadomo, gdzie skorzystać z łazienki.
2. Cyfrowy zapis twoich zakupów na Vinted
Tak. Jeśli zdarza ci się „okradać firmę z czasu”, to istnieją miejsca pracy, które natychmiast to wyłapią. W niektórych firmach na laptopach pracowników wprowadzono ciągły nadzór, dzięki któremu analizie poddawane jest absolutnie wszystko. Co to oznacza? Że jeśli piszesz coś na czacie grupowym z koleżankami o nazwie „ja i moje świnie”, to jest szansa, że twój przełożony rozbije waszą oborę.
3. Ludzie są robotami
Albo trochę tak wyglądają. W niektórych polskich magazynach ludzie noszą egzoszkielety, dzięki którym łatwiej przenieść ciężkie elementy.
Być może właśnie egzoszkielety zamkną najdziwniejszy tekst, jaki pojawia się w temacie feminizmu, czyli „feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść lodówkę na piąte piętro”. Feminizm może trwać. Kobiety i mężczyźni mogą założyć egzoszkielet i spokojnie wnieść dowolny sprzęt AGD na dowolne piętro. Koniec tematu.
4. Kierowcy ciężarówek przestali być romantycznymi ludźmi drogi, a zostali cyborgami
Tak przynajmniej czuje jeden z bohaterów reportażu Szymaniaka, który opowiada o okularach mierzących prędkość mrugania w czasie rzeczywistym i opaskom mierzącym tętno, które rażą kierowcę prądem, by obudzić jego czujność. Taki jednoosobowy Big Brother w aucie. Brakuje tylko głosu Gulczasa w słuchawce.
5. No i crème de la crème, czyli influencerzy poniżej drugiego roku życia
Praca półtorarocznego dziecka? To nie tylko światły kierunek sharentingu, ale też to, co dzieje się teraz.
Szymaniak przeprowadził dziennikarską prowokację. Na facebookowej grupie dla początkujących influencerów opublikował post, w którym zaprosił rodziców dzieci poniżej drugiego roku życia do reklamowania sprzętu elektronicznego. Podkreślił, że potrzebuje publikacji zdjęcia dziecka z urządzeniem oraz sugestii, że sprzęt pozytywnie wpływa na rozwój młodych.
Z tym, że tak nie jest. Według zaleceń WHO dzieci do drugiego roku życia w ogóle nie powinny korzystać z ekranów. Oczywiście nie mógł opędzić się od chętnych.
Więcej ciekawych historii i szczegółów znajdziecie w książce Szymaniaka.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
