fot. YouTube.com/wrealu24

Wspaniałe informacje napływają do nas z południa kraju. Okazuje się, że na Żywieczcyźnie każdy dostaje drugą szansę. Nawet jeżeli jest skompromitowanym historykiem o bardzo dziwacznych powiązaniach.

REKLAMA

Historia życia doktora Tomasza Greniucha to historia niezrozumiałego przez nikogo patrioty. Jest prawnukiem legionisty i obrońcy Lwowa Józefa Piłsudskiego, a duża część jego rodziny została doświadczona przez oba zbrodnicze totalitaryzmy.

Sam Tomasz postanowił jednak iść swoją drogą i dzisiaj znany jest głównie jako jeden z założycieli ONR, nacjonalista oraz współorganizator demonstracji o antysemickim, antyunijnym i szowinistycznym charakterze.

W 2021 roku o sympatycznym Tomaszu zrobiło się głośno, gdy miał zostać dyrektorem oddziału IPN we Wrocławiu. Ku zaskoczeniu nikogo, jego kandydatura spotkała się z protestami: prezydenta Dudy, polityków rządowych, opozycji, dziennikarzy, działaczy społecznych, przedstawicieli społeczności żydowskiej i zagranicznych mediów. Ogólnie wszystkich, którzy mają godność człowieka.

W międzyczasie na jaw wyszły zdjęcia historyka, na których hajluje pod celtyckim krzyżem. Oprócz tego, jak informuje OKO.press, ONR pod nieformalnymi rządami Greniucha organizował m.in. obchody rocznicowe pogromu Żydów czy promował hasła "Polska cała tylko biała". Jego członkowie paradowali w piaskowych koszulach z zieloną opaską na ramieniu.

Szef IPN ostatecznie ugiął się pod presją i zrezygnował z kandydatury Greniucha. Co ciekawe, sam doktor bronił hitlerowskiego pozdrowienia. Utrzymywał, że "hajlowanie" to gest narodowców, który jest "niewłaściwie interpretowany".

Na szczęście pomocną rękę wyciągnęła do niego jedna z żywieckich szkół, która zaprosiła go, by opowiedział uczniom o wrogach nazistów.

logo

Z tego miejsca chcielibyśmy pogratulować dyrekcji i wszystkim, którzy pozwalają uczniom poszerzać swoje horyzonty. Super sprawa. Jesteśmy pewni, że patron szkoły nie byłby zachwycony takim OBROTEM spraw.

logo

Do pana Tomasza nie mamy żadnych uwag. W końcu jak pisał Sun Tzu w "Sztuce Wojny": Kto zna wroga i zna siebie, nie będzie zagrożony choćby i w stu starciach.  Kto nie zna wroga, ale zna siebie, czasem odniesie zwycięstwo,  a innym razem zostanie pokonany.  Kto nie zna ani wroga, ani siebie, nieuchronnie ponosi klęskę w każdej walce.

To jest ASZdziennik, ale wszystko wskazuje na to, że to prawda.