
Marzyły o tym całe pokolenia i w końcu dokonało się: niepłacenie na własne dzieci przestaje być wstydliwą koniecznością, a staje się kulturalnym dodatkiem do całkiem fajnego życia. Od teraz setki tysięcy osób może iść przez życie w zgodzie ze sobą, swoimi poglądami i odciąć się od niszczącego wstydu.
11 listopada przypada 105. rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę po 123 latach zaborów. W tym roku jednym z haseł tegorocznego święta jest zawołanie: "Polska jest mężczyzną". Elementem obchodów w Gdańsku będzie, jak co roku, oddanie hołdu wszystkim prześladowanym przez Sądy Rodzinne. Tym razem powodów do świętowania jest więcej: UNESCO zdecydowało o wpisaniu niepłacenia alimentów na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. W uroczystościach udział wezmą najbardziej zasłużeni dla ruchu alimenciarskiego działacze m.in. artyści, politycy i przedstawiciele grupy rekonstrukcyjnej "Przedwojenni Buhaje". Podczas uroczystości będzie można odebrać flagi i kotyliony, a na specjalnie przygotowanym papierze będzie można napisać list do dziecka opuszczonego. Od godz. 9.00 w Gdańsku rozpocznie się formowanie parady na ulicy Podwale Staromiejskie. Dumni alimenciarze przejdą okrężną drogą przez całe Stare i Główne Miasto aż pod Zieloną Bramę, gdzie zostanie odśpiewany "Mazurek Dąbrowskiego" i nieoficjalny hymn alimenciarzy "Hiszpańskie dziewczyny". Zostanie także wykonane pamiątkowe nierodzinne zdjęcie. Na zakończenie parady o godz. 13.15 z wieży Ratusza Głównego Miasta zabrzmi syrena alarmowa, mająca przypominać o służbach, które czyhają na represjonowanych. Przypomnijmy: dług alimentacyjny to już ponad 14 miliardów złotych, a samych alimenciarzy jest około 280 tysięcy. W zdecydowanej większości to mężczyźni w wieku 46-55 lat. Kobiety to około 6% wszystkich niepłacących. Całość o godz. 18:00 zwieńczy monodram "Nie moja wina. Jestem chory na życie", autorstwa Antka Królikowskiego. Wstęp wolny. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
