logo
Fot. Karol Makurat/REPORTER
Reklama.

MICHALE WIŚNIEWSKI

kochałam cię bardziej niż pieski,

choć jednego wciąż nie wybaczyłam.

Co by było, gdyby Michał trzeźwo myślał – gdybam.

Skoro potrzebowałeś pieniędzy, mogłeś pisać mi esemeski, oddałabym ci kieszonkowego resztki, reklamowałabym dla ciebie Grześki, ukończyła Uniwersytet Papieski, kupiła kolor farby do włosów niebieski…

Bo podobno zawsze o takim marzyłeś.

W czerwonym utkwiłeś, a wiesz co jest jeszcze czerwone?

Moje serce zranione. I pomidory pieczone,

które robiłabym ci jako twoja tradwife, gdybyś nie dostał wyroku więzienia.

Nie będę czekać. Nie będzie już żadnego pieczenia,

nawet ziemniaka czy batata.

Bo nie zadzwoniłeś w środku lata,

a kiedy na twoim koncercie zgubił mnie tata,

to jakby nigdy nic śpiewałeś: tratatata.

Michale Wiśniewski,

kochałam cię bardziej niż ser czeski,

a według Wikipedii nie jestem twoją żoną. Dlaczego

lecisz ze mną w kulki, tak jak z instytucją finansową, kolego?

Może nawet nie zostałabym lesbijką,

gdybyś przyszedł pod mój balkon z harmonijką.

Chociaż może tak chciał świat,

bo gdy cię słuchałam, miałam jakieś 6 lat.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.