Fot. Instagram/Bangalow Koalas

Właściciel szkółki roślin w Australii odkrył, że z jego pól znikają sadzonki. Sprawa wyjaśniła się dopiero wtedy, gdy zauważył on ociężałego od sadzonek, lecz usatysfakcjonowanego posiłkiem uroczego koalę. Nazwał go Claude.

REKLAMA

– Pewnego ranka wyszliśmy do pracy i Claude siedział na ławce obok tych wszystkich roślin, owinięty wokół słupa – opowiada mężczyzna. Owinąłem go ręcznikiem, zaniosłem go na wybieg mojego sąsiada, dwieście, trzysta metrów od szkółki i wypuściłem go na drzewo.

To nie zniechęciło rozsmakowanego w sadzonkach koali. Wrócił na pole po kilku dniach, co skłoniło właściciela roślin do zbudowania specjalnego ogrodzenia.

Koali gratulujemy sprytu i zapewniamy: rozumiemy.

My też niejednokrotnie wpadliśmy w kłopoty, bo ktoś przyłapał nas na spanku.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.