
"Dziś była wielka parada z żołnierzami w śmiesznych czapeczkach. Wszyscy chodzili, a ja patrzyłem wielkimi oczami, jak na zabawki. To było dobry dzień" - czytamy w relacji Andrzeja Dudy.
Agenci SOP ochraniający prezydenta mieli z nim dzisiaj pełne ręce roboty. Urwis podniecony pokazem wojskowym cały dzień harcował i dokazywał. Bardzo nie podobało mu się, że musiał odbierać paradę w garniturze, a nie stroju Spider-Mana. Uspokoiło go dopiero rozpoczęcie defilady, lizak o smaku coli i pojawienie się pierwszych żołnierzy. – Że oni tak wiedzą, że lewa po prawej i prawa po lewej... – wydukał, patrząc z niedowierzaniem na maszerujących żołnierzy. – Byłem pewien, że tak równo tupać umią tylko osoby zajmujących się stepowaniem i tiktokerzy. Klawo! Wiele emocji wzbudziło w nim też pojawienie się czołgów. Z przejęcia aż złapał się za głowę, bojąc się, że metalowe potwory rusza w jego stronę. – Czemu te brumbrumy nie mają kółek jak moje autko? – zapytał ministra Błaszczaka, wskazując na gąsienice pojazdów. – Zrobiły bum? – Nie mam pojęcia, panie prezydencie – opowiedział zgodnie z prawdą szef MON. – Pewnie zgubiliśmy. – Kurczę, ale to wszystko robi głośne wzium! – krzyknął, zasłaniając sobie uszka prezydent, gdy pojawiły się helikoptery. – I dlaczego do k*rwy nędzy mają jakieś czerwone gwiazdki, a nie naklejki z "Psim Patrolem"?! To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
