
Jest źle. Czuje, że zaraz rzuci tę pracę w cholerę. Jej jedyne oszczędności to 7 zł reszty z bagietki czosnkowej z Biedronki. Jest zmęczona od 2019 roku. Krąg jej znajomych to trzy komary, które właśnie wleciały do pokoju. No ale hej, przynajmniej nie musi iść do szkoły od września i już nigdy nie napisze żadnego sprawdzianu z geografii.
Może i reklamy artykułów szkolnych nadal ją stresują, ale na tle stresów osobistych i finansowych nie wydają się tak straszne.
Może jej całe życie to żart, ale przynajmniej nigdy więcej nie będzie już w nim niezapowiedzianych kartkówek, prac domowych, sporządzania wykresów funkcji, ani pretensji pani woźnej za to, że nie założyła kapci i szpeci teraz szkolne korytarze ubłoconymi trampkami.
Może i musi użerać się z toksyczną szefową i ze znajomymi z pracy, ale przynajmniej żaden z nich nie wytyka jej palcami, bo śmiesznie biega na WF-ie. A przynajmniej nie prosto w twarz, bo pewnie robią to za jej plecami.
Może ludzie, w których się zakochuje, nadal ją ignorują i spotykają się z fajniejszymi osobami, ale przynajmniej nie ogląda ich przytulających się na każdej przerwie.
Może i nadal ma rozstrój nerwowy w każdą niedziele wieczorem, ale przynajmniej nie dlatego, że jutro 10 dzień miesiąca, a skoro ona ma 10 numer w dzienniku, to na pewno wezmą ją do odpowiedzi z historii i geografii.
Może i nadal wszyscy ją oceniają, i może nadal pod względem średniej w oczach innych ludzi wypada poniżej przeciętnej, ale chociaż nikt nie dzwoni do jej rodziców, tylko mówi to za jej plecami albo pisze w komentarzach na Instagramie.
Może i nadal nie ma poczucia sensu, że to, co robi i czego się uczy, kiedykolwiek jej się do czegoś przyda, ale przynajmniej już się z tym pogodziła i nie próbuje nawet się buntować.
Może i nadal każdy obiad je sama, ale przynajmniej popularniejsi ludzie nie wyśmiewają jej przed całą restauracją.
Może i każdy poranek to wciąż walka z samą sobą, czy podnieść się z łóżka, czy zostać pod kołdrą już na zawsze, ale chociaż nie musi już symulować bólu brzucha, tylko bierze na żądanie.
Może i nadal chowa się z fajkami przed matką, ale przynajmniej nie musi uciekać przed dyżurującymi nauczycielami, którzy robią naloty na szkolne ubikacje.
Może i nie widzi przed sobą żadnych perspektyw, szans i możliwości, może na wszystko jest już za późno i najchętniej zrezygnowałaby ze wszystkiego na zawsze. Ale gdyby dostała szansę, by zacząć wszystko od nowa, to nie skorzystałaby z niej. Kto wie, może oznaczałoby to konieczność powtarzania podstawówki i ogólniaka? To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
