
Kiedy my próbujemy was rozśmieszyć albo przynajmniej sprawić, że szybko wypuścicie powietrze nosem, strażacy ratują kolejne zwierzątka. Tym razem za cel postawili sobie uratowanie łosia, który utknął po szyję w błocie.
"Drugi raz w tym roku pomagaliśmy wydostać łosia z bagnistego terenu" - napisali w mediach społecznościowych członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej z Wydmin na Mazurach. Jak się okazało, ponad 300-kilogramowy zwierzak utknął w błotnistym rowie i nie był w stanie z niego wyjść o własnych siłach.
— Podjęliśmy decyzję, że podepniemy łosia wężem strażackim — mówił prezes OSP Jarosław Bereza. — Przeprowadziliśmy ten wąż pod pachwinami zwierzęcia, bez żadnych wiązań, aby łoś mógł się sam uwolnić.
Strażacy dodali, że łoś był na tyle wycieńczony, że nie stawiał oporu.
— Zwierzę nie było agresywne, po prostu liczyło już na to, że my przyszliśmy, aby mu pomóc, a nie zaszkodzić — podsumował strażak Andrzej Bereza.
Strażakom po raz trzeci w ciągu ostatnich dwóch dni dziękujemy za wrażliwość na krzywdę zwierząt. Dzięki Wam świat jest lepszy.
A łosiowi, oczywiście, życzymy wielu lat bezpiecznego (!) hasania po lasach.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
