fot. 123ref.com, Wikipedia Commons

Praca w korp to tylko tabelki, nudne zebrania i brak kawy w ekspresie? Nie dla Michała. Naładowany syntezatorową energią dał właśnie pokaz swojej gibkości i oddał hołd swojemu ulubionemu tancerzowi – sympatycznemu Dave'owi z Epping.

REKLAMA

Kiedy nadszedł czas na prezentację wyników sprzedaży, atmosfera była grobowa – wszyscy zachowywali się jak duchy. Michał postanowił rozruszać towarzystwo. Zamiast nudnego omawiania wykresów i tabelek, stanął na stole, włączył remiks "Puppets" i zapomniał się w tańcu. – Pierwszy raz pokazałem swoje ruchy piętnaście lat temu na niesamowitym zlocie organizowanym przez fanklub "Faith Polska" – wspomina Michał Dziwny-Kochanek, dyrektor finansowy firmy "Stjarna i synowie". – Od tego czasu nie było dnia, żebym nie czarował kogoś wygibasami w stylu Dave'a. Po prostu nie mam tego dość, ja nie mam tego dość. Wszyscy w biurze doskonale wiedzą o pasji Michała. Cały jego gabinet zawalony jest rzeczami związanymi z Depeche Mode. Na ścianach wiszą plakaty z dziesiątek koncertów, na których był, a na półkach błyszczą w folii limitowane japońskie edycje winyli. Na specjalnym stojaku dumnie prezentuje się gitara basowa podobna do tej, której na koncertach używa Martin. Ale największą atrakcją jest z pewnością jego krzesło biurowe. Zamiast standardowego, ergonomicznego modelu, Michał siedzi na replice leżaka z teledysku do "Enjoy the silence". – Zaraz jadę do Krakowa, bo znowu grają. Podrzuci mnie mój meksykański przyjaciel Jesús. To mój osobisty kierowca – kończy Michał. To jest ASZdziennik i wszystko zostało zmyślone, ale nic nie powstrzymuje cię przed krótkim tańcem w pracy.