Fot. Polaris/East News, 123rf.com

Dziś w niebie można było usłyszeć najpiękniejszą solówkę jazzową kiedykolwiek zagraną na trąbce anielskiej. Po 96 latach zaszczycania Ziemi swoją obecnością, do niebiańskiego zespołu dołączył Tony Bennett.

REKLAMA

Przygrywający mu aniołowie nawet nie próbowali dorównać swoją muzyką talentowi Tony'ego. Nowy mieszkaniec nieba przyjął to jednak z właściwą dla siebie gracją i skromnością.

Trąbki było ponoć słychać już od rana czasu wschodnioamerykańskiego, a w bramie z otwartymi ramionami czekał już na Tony'ego jego bliski przyjaciel, Frank Sinatra, który na Ziemi zwykł nazywać go "największym piosenkarzem świata".

Tony, będzie nam Ciebie brakować. A mogącym Cię dalej słuchać zastępom anielskim szczerze zazdrościmy.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.