
Gratulacje? 18- i 19-latkowie z całej Polski masowo dowiadują się, że będą studiować kierunek, o którym myśleli "No i nie wiem... może to".
W życiu nie zawsze chodzi o to, aby spełniać swoje najskrytsze marzenia. Czasem sukcesem jest po prostu spełnienie czegokolwiek.
Właśnie taką lekcję od życia dostali absolwenci szkół średnich, którzy może i aplikowali na medycynę, aktorstwo czy automatykę i robotykę stosowaną, ale wygląda na to, że będą musieli zadowolić się socjologią i zarządzaniem.
– Wyobrażałem sobie siebie jako bioinżyniera pracującego nad sekwencjami DNA – wyznaje 18-letni Antek z Poznania – ale w sumie mogę też być... kognitywistą?
Podobne odczucia mają tysiące rówieśników, którzy, jak może się wydawać, porwali się z motyką na słońce.
– Koledzy i prowadzący z weekendowego kursu aktorskiego mówili, że dostanie się na AT graniczy z cudem, a egzaminy to loteria... – mówi 19-letnia Maja z Pruszkowa – ...ale myślałam, że skoro to loteria, to jakieś tam szanse mam. No ale nic, pójdę na wiedzę o teatrze i spróbuję za rok.
Maja i Antek nie wiedzą jeszcze jednak, że już za kilka miesięcy, po pierwszej sesji, zaczną kwestionować wszystkie swoje dotychczasowe wybory życiowe, a za 10 lat odpowiedź na pytanie "A ty co studiowałeś?" będzie zabawną anegdotą opowiadaną każdemu nowemu koledze przy ekspresie do kawy w biurowej kuchni.
A wśród nowych kolegów będzie i Tomek po aktorstwie, i Basia po automatyce i robotyce stosowanej.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
