
Ponad 2 tys. nauczycieli nauczania początkowego znajdzie pracę w sezonie letnim w gastronomii. Restauracje z całego kraju wprowadzają sprawdziany z matematyki. Sprawdzą, czy ich goście znają liczby i potrafią dodawać.
To reakcja na paragony grozy, które nadal pojawiają się w internecie.
Restauratorzy zapewniają, że do prawidłowego rozwiązania testu wystarczy znajomość podstawy programowej z matematyki dla klas I–III. Goście, którzy będą mieli największe problemy, będą mogli poprosić o liczydło.
- Zanim kelnerzy podadzą menu, goście dostaną 45 minut na rozwiązanie pięciu prostych zadań z dodawania - opowiada nam pan Sławomir, właściciel popularnej restauracji we Władysławowie.
Do zamówienia dopuszczeni zostaną wszyscy, którzy zaliczą test na co najmniej 30 procent. Do testu można podchodzić trzy razy, ale tylko jeden raz dziennie. Restauracje nie chcą, by goście, którzy nie opanowali jeszcze podstaw, zajmowali miejsce innym.
Czas oczekiwania na zamówienie wydłuży się jedynie nieznacznie, bo na miejscu pracować będą wykwalifikowani nauczyciele nauczania początkowego. Nowe etaty to niewielki koszt w porównaniu ze stratami wizerunkowymi, jakie restauracje ponoszą po opublikowaniu w internecie paragonu grozy przez klienta, który najwyraźniej miał problemy z dodawaniem.
Pierwsi goście są zadowoleni.
- Kelnerka poleciła mi, bym sobie wyobraził, że jabłuszka to piwa, gruszka to dorsz, a śliwka to frytki - opowiada nam pan Przemek, turysta z Warszawy. - Wtedy coś mi się w głowie przestawiło i zrozumiałem, że kwota na rachunku będzie sumą cen dań i napojów, które zamówię.
Przeciw nowemu rozwiązaniu protestują jedynie wydawcy czołowych portali internetowych w Polsce. Istnieją obawy, że podczas sezonu ogórkowego nie będzie o czym pisać.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
