
Na wycieczce zorganizowanej przez przedszkole ze Słupska najlepiej bawiły się panie przedszkolanki, które postanowiły zabrać sześciolatki do domu strachów. Bo nie ma nic śmieszniejszego niż głupiutkie dzieci, które płaczą z przerażenia i myślą, że umierają.
„Mamo, gdzie ty jesteś? Mamo, potrzebuję cię!", "Mamo, ja cię kocham. Gdzie jesteś?", "Kocham cię! Mamo! Gdzie jesteś?", "Ja nie chcę umierać. Jestem za młody, żeby umierać...", "Umrę... umrę tu. Nie chcę tu być".
Brzmi jak koszmar?
LOL! To chyba nie macie ani wykształcenia pedagogicznego, ani doświadczenia w pracy z dziećmi. Bo właśnie te słowa wypowiadane z przerażeniem przez pięcio- i sześciolatki ich opiekunki zinterpretowały jako świadectwo dobrej zabawy, kiedy zabrały swoich wychowanków do domu strachów w Łebie.
Osobom bez wykształcenia pedagogicznego może być trudno obejrzeć film z wycieczki do końca, bo sam w sobie przypomina horror. Dyrektorka przedszkola, która kręciła całe zajście telefonem, uspokaja jednak laików:
– Bał się jeden chłopiec, który mówił, że nie chce umierać, bo jest za młody, z czego wszyscy się potem śmialiśmy, łącznie z nim. To takie jego żarty. Faktycznie bała się też jedna dziewczynka. Dałam jej pełne poczucie bezpieczeństwa i doprowadziliśmy pobyt w domu strachów do końca, co jest sukcesem tej dziewczynki. Ważne jest to, aby w życiu przełamywać swoje lęki.
Dyrektorka wyjaśniła też, że potem spytała przerażoną dziewczynkę, czy rzeczywiście było tak strasznie. No i okazało się, że nie!
– Mówiła, że nie, choć bała się, bo było ciemno, gasły i zapalały się światła, i były nieładne maskotki.
I to nieważne, że zdaniem poproszonego o komentarz psychologa, Rafała Nosewicza, dyrektora Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej w Słupsku, dzieci przeszły traumę, która może negatywnie wpłynąć na ich psychikę.
– Niewątpliwie, jeżeli dzieci płakały i bały się, to wydarzyło się coś złego. Zawsze też mówię nauczycielom, że jeśli dzieje się coś złego, nie wolno czekać do końca. Należy przerwać natychmiast. Gdybym tam był, już w momencie, kiedy zaczyna płakać pierwsze dziecko, powiedziałbym: wracamy! Nawet gdyby ruch był tylko w jedną stronę, kazałbym natychmiast wszystko wyłączyć – i dźwięk, i migające światła, i wyprowadziłbym dzieci.
Dajcie spokój. Przecież to tylko żarty. Na żartach się nie znacie?
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
