
Swój pozna swego. Przyjechał do nas ze słonecznej Portugalii, gdzie noce są długie, a zabawa wesoła. Ale pokochał nas tak, jak my pokochaliśmy jego posępne oblicze. On jest już nasz: Santos subito!
Prowadzenie reprezentacji Polski to nie rurki z kremem. Wiedzą o tym wszyscy. Niektórzy radzą sobie z tym jednak całkiem dobrze. Tak jest w przypadku Fernando Santosa, portugalskiego trenera naszej kadry. – W Polsce czuję się jak smutna ryba w stawie niewesołego miasteczka podczas przygnębiającej ulewy – mówi z kamienną twarzą Santos. – To dla mnie wspaniałe miejsce do życia. Codziennie znajduje nowe powodu, by się nie uśmiechać. Przed meczem z Niemcami światło reflektorów nie będzie skierowane tylko na piłkarzy. Nasz selekcjoner odbierze pamiątkową paterę i tytuł Honorowego Polaka. Jego zamiłowanie do braku uśmiechu otworzyła mu serca Narodu żyjącego nad Wisłą. – Specjaliści z dziedziny psychologii uśmiechu skrupulatnie badali mimikę trenera Santosa – opowiada rzecznik PZPN. – Obywatelstwo to nasze podziękowanie za jego gest. Chcemy pokazać, że doceniamy jego zdolność do asymilacji z naszą kulturą, a szczególnie z podejściem do życia. Według zebranych danych ostatni autentyczny uśmiech trenera został zaobserwowany 22 stycznia: na chwilę przed objęciem naszej reprezentacji. To wtedy Santos postanowił, że aby w pełni zrozumieć polską piłkę, musi zrozumieć też polską duszę. A ta, jak wiadomo, jest nieodłącznie związana z umiejętnością wytrzymywania bez uśmiechu. Dołączamy się do gratulacji dla trenera Santosa i życzymy powodzenia w dzisiejszym meczu z Niemcami. Jako znawca polskiej duszy na pewno rozumie, że „towarzyski" jest tylko z nazwy. W końcu, jak powiedział kiedyś filozof Jan Lewan: „To nie uśmiech świadczy o szczęściu, ale brak powodów do uśmiechu świadczy o prawdziwej polskości". To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
