Fot. Wikimedia Commons

Teraz już wie, że mógł popełnić jakiś błąd! Andrzej, zdolny, choć leniwy uczeń Szkoły Podstawowej im. Janka Krasickiego w Krakowie, chciałby się poprawić. Może i dyktando było tydzień temu, i wierzył, że wszystko napisał dobrze, ale jednak coś mogło pójść nie tak.

REKLAMA

- Przygotowałem nowelizację dyktanda "Przeraźliwie mroźna zima", które podyktowała mi pani nauczycielka - oświadczył mały Andrzej na godzinie wychowawczej.

- To cały szereg poprawek, które regulują te wzbudzające wątpliwości fragmenty, takie jak "odważny Grzegorz", "zjeżdżanie na sankach", "drżenie z przerażenia", czy "hałas, huk i harmider" - dodał.

Andrzej oświadczył, że nowy zapis dyktanda wpłynie jeszcze dziś do pani wychowawczyni. Uczeń uważa, że raczej nie popełnił żadnego błędu, ale chce mieć stuprocentową pewność.

Ewentualnymi poprawkami Andrzej chce wzmocnić to, co jest dla niego najważniejsze - transparentność ortografii. Podkreśli tym samym swoje wysiłki na rzecz podniesienia średniej ocen w całej klasie.

Andrzej zaprzeczył, jakoby chęć zmiany wynikała z tego, że zapisał w dyktandzie "długa podrusz cioci Grarzyny" i obawiał się, czy aby nie wpłynie negatywnie na uzyskanie świadectwa z czerwonym paskiem i jego dalszą karierę po ukończeniu szkoły.

To jest ASZdziennik. Prawie wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.