
Najmłodszych czeka moc atrakcji! Na wszystkie dzieci czeka lemoniada, kiełbaski z grilla, popcorn i wata cukrowa - czytamy na stronie Kancelarii Premiera. Premier Mateusz Morawiecki zaprasza wszystkie dzieci do siebie na Międzynarodowy Dzień Dziecka! Wszystkie? Nie! Są dzieci, które nie są mile widziane.
Jak czytamy w programie obchodów Dnia Dziecka u Mateusza Morawieckiego, dzieci mogą liczyć na smaczne jedzenie, picie, pokazy magików, teatrzyk oraz występy zespołów dziecięcych.
Mowa oczywiście o tych dzieciach, które będą potem dobrze wyglądały na zdjęciach przed wyborami. Tych, które zasługują na zdrowie i życie.
Dla innych dzieci rząd składający się z samych chrześcijan i obrońców życia przygotował nieco inne atrakcje.
Udokumentował to fotograf Mikołaj Kiembłowski. To galeria zdjęć z granicy z Białorusią.
Na imprezę do Mateusza Morawieckiego raczej nie wpadnie ani ten chłopiec, który ma astmę, ani też dziewczynka, która ma poważny problem z zębem.
OK, może nie wygląda to na Dzień Dziecka, jaki zorganizuje u siebie jakiś Mateusz Morawiecki, ani też jak Marsz Życia i Rodziny organizowany przez środowiska "pro-life" i "pro rodzina".
Nie widzimy też tam Rzecznika Praw Dziecka. Może uważa, że dzieci z Syrii kiedyś z estymą będą wspominać błagania o pomoc i zimne noce na granicy z Polską. No ale dzieci z Syrii same tego chciały.
Ich błąd. Już się urodziły, i to na dodatek nie jako białe, więc kogo obchodzą? To jest ASZdziennik, ale to prawda.
