CANVA / TWITTER/POCZTA POLSKA

"Ludzie, zejdźcie z drogi, bo bohater idzie". Takich zdań będzie musiał słuchać codziennie człowiek, który wykazał się ogromnym sercem. Przed wami listonosz Piotr Byjoś.

REKLAMA

Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Czasem wystarczy nosić niebieską czapkę i torbę pełną listów, aby być wielkim. Przykładem jest Piotr Byjoś, listonosz z Zgłobnia (woj. Podkarpackie), który swoim czujnym okiem i sercem na dłoni uratował życie 84-letniej pani Zofii. Pani Zofia nie odpowiedziała na pukanie do drzwi ani na dzwonek, co zaniepokoiło Pana Piotra. Jego uwagę zwróciła również laska, bez której starsza kobieta nie ruszała się z domu, a która teraz leżała samotnie przed domem. Wydało mu się to dziwne: jak mogłaby wyjść bez niej z domu? Coś było nie tak. W końcu usłyszał ciche wołanie o pomoc. Natychmiast powiadomił rodzinę pani Zofii oraz służby. Na miejsce przybyli strażacy, którym udało się otworzyć drzwi i dotrzeć do 84-latki. Okazało się, że seniorka upadła i nie była w stanie się ruszyć. Przypadkowo zabarykadowała drzwi do pokoju. Wezwano na miejsce służby medyczne, które oceniły, że reakcja listonosza uratowało życie 84-latki.

Pani Zofia, która przebywa obecnie w ośrodku rehabilitacyjnym, wyraziła swoją wdzięczność listonoszowi. Uważa, że to dzięki niemu dalej może cieszyć się drobnymi przyjemnościami tego świata jak otrzymaniem wyczekanego listu. Podziękowania za swoją postawę Pan Piotr otrzymał także od szczytów hierarchii – prezesa Poczty Polskiej. Mieszkańcy Zgłobnia są dumni ze swojego listonosza: doceniają jego troskę i zaangażowanie w lokalną społeczność. Pan Piotr pochodzi z tych okolic. To w połączeniu z pracą na jednym „rejonie” pozwoliło mu poznać mieszkańców oraz ich zachowania. I to właśnie dzięki temu zauważył, że dzieje się coś dziwnego. Ta historia uczy nas, że czasami wystarczy zwracać uwagę na innych, by móc uratować komuś życie. Pani Zofii życzymy zdrowia, a panu Piotrowi dziękujemy za zaangażowanie i piękną postawę. To ASZdziennik, ale to prawda.