Fot. 123rf.com

Przykry Dzień Matki dla właścicielki 10-latka. Po latach wychowywania Maćka jak człowieka dowiedziała się, że wydalone przez nią dekadę temu stworzenie nie jest dzieckiem, a produktem metody in vitro. A to wszystko dzięki posłance PiS, Barbarze Bartuś.

REKLAMA

Do tej pory 42-letnia Kasia myślała, że jej 10-letni syn jest cudem, który każdego dnia ma szansę obserwować i wzmacniać na skomplikowanej drodze dorastania. Teraz jednak wie, że się myliła.

— Posłanka Barbara Bartuś uświadomiła mi to, z czym przez długi czas nie chciałam się mierzyć — wyznaje kobieta. — Nie mam syna, mam produkt, a sama nie jestem matką, tylko marną imitacją kobiecości i rodzicielstwa.

Kasia nie powiedziała jeszcze swojemu partnerowi o tym, że oboje latami żyli w błędzie i że równie dobrze mogliby kupić sobie ziemniaka i nazywać go Maciuś.

— Czeka nas trudna rozmowa, nie wiem jeszcze, jak mam podejść do tego tematu. Może kupię mu świnkę morską, żeby miał poczucie, że mimo wszystko ma jakiegoś pupila do kochania? Nie wiem. No a Maciek może nam się przyda do osiemset plus czy czegoś.

To jest ASZdziennik, ale krzywdzące opinie wygłaszane przez posłankę PiS są prawdziwe.