Fot. 123rf.com, Facebook/Daniel Zawada

Ta dzisiejsza młodzież nie ma żadnego poszanowania dla świętości! Tym razem udowodnił to Daniel Zawada, aktor wyraźnie młodszego pokolenia, któremu nie spodobał się proces castingowy do spektaklu "Hamlet". I, jak to młodzian, swoimi przemyśleniami podzielił się w międzysieci, bo tak już mają ci niedojrzali millenialsi.

REKLAMA

Młodemu aktorowi nie spodobało się, że zarówno on, jak i szereg jego kolegów po fachu, zostali zmuszeni do osobistego stawienia się na castingu tylko po to, aby usłyszeć, że w sumie ich twarz nie pasuje do roli Hamleta.

Daniel Zawada zauważył, że cały proces mógłby z łatwością zostać uproszczony tak, aby zaoszczędzić czas, środki finansowe i energię zainteresowanych kandydatów.

No mógłby, ale mowa przecież o polskiej muzie teatru, zgrzybiałej instytucji, która nadal potrafi odrzucić aktora czy aktorkę, bo "nie wiem, szyję ma jakąś taką... :/" * (*prawdziwe słowa jednej z egzaminatorek na egzaminach wstępnych do Akademii Teatralnej). Czy sztuki sceniczne dalej zasługiwałyby na dotychczasowy piedestał, gdyby ich władze zaczęły szanować kolegów młodszych stażem i rocznikiem? Chyba nie.

Więc morda w kubeł, smarkacze, uczcie się od starszych, jak to jest w Teatrze przez duże T, o którym marzyliście przez ten cały czas, kiedy latami pokazywano wam, że na niego nie zasługujecie.

Bo po was przyjdą kolejne pokolenia i wtedy to na was spocznie odpowiedzialność za zmieszanie ich z błotem.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.