Niespodziewana atrakcja w miasteczku studenckim AGH! Oprócz zadeptania na koncercie, godzinnej kolejki do toi toia i wymiotów po kebabie w miasteczku studenckim AGH można spotkać nieogłoszoną nigdzie gwiazdę wieczoru – Konrada Berkowicza krążącego między studentami z piwkiem.
Reklama.
Podobają Ci się moje artykuły? Możesz zostawić napiwek
Teraz możesz docenić pracę dziennikarzy i dziennikarek. Cała kwota trafi do nich. Wraz z napiwkiem możesz przekazać też krótką wiadomość.
Poseł Konfederacji chciał pokazać, że należy do tych „fajnych” polityków, którzy potrafią znaleźć wspólny język z młodymi. Dlatego postanowił wtopić się w tłum i uwierzyć, ze imprezowy vibe i zapas alkoholu zdejmie mu z barków 20 lat. Niestety na bramkach połapali się, że Berkowicz, bynajmniej, do studentów nie należy. Na szczęście konfederata był na tę okoliczność przygotowany i wykorzystał swój poselski przywilej, by wbić się na imprezę.
– Nie chciano mnie wpuścić, bo nie jestem studentem, ale wszedłem z interwencją poselską – oznajmia dumny z siebie Berkowicz. – Kontrolujemy, czy poziom alkoholu we krwi studentów jest odpowiedni.
Posłowi bardzo zależało, by wszyscy studenci przekonali się, jaki z niego cool luzak. Jak obserwujemy na filmiku, Berkowicz popisał inteligentną satyrą na socjalizm, wręczając studentowi darmowe piwo. Skwitował to słowami:
– To jest rozdawnictwo. Rozdawnictwo jest złe! – zachichotał niczym dumny ze swej przewrotności złośliwy chochlik.
Poza tym wideo to sklejka momentów, na których obserwujemy transformację Berkowicza w studenta. Na początku skupia się na „rozdawnictwie” alkoholu, ale później się rozkręca – tańczy, prowadzi small talki, podnosi studentki. Być może kolejnym etapem będzie ściąganie na kolosach, wycie do hitów Popka, podkreślanie, że „piwo to jego paliwo” i głosowanie na Konfederację. Chwila…
Jedno jest pewne: skoro poseł Konfederacji wykorzystuje swoją władzę, by pobawić się ze studentami, nie chcemy nawet myśleć, co by było, gdyby zależały od niego losy państwa.
Na szczęście raczej się o tym nie przekonamy, bo promocja alkoholu to jedyne, na co stać posłów Konfederacji.
A nawet to nie przekona ludzi, że warto głosować na takich dzbanów.