WIKIPEDIA/CANVA

Do Polski przybyła delegacja Parlamentu Europejskiego, która ma zbadać stan wolności mediów, instytucji kulturalnych i edukacji. Ich spotkanie z ministrem Czarnkiem było... dość niecodzienne. W końcu wstajemy z kolan.

REKLAMA

Wysłane przez PE europosłanki przewodnicząca Sabine Verheyen i Ilana Cicurel stanęły przed trudnym wyzwaniem. Miały porozmawiać z ministrem Czarnkiem na tematy, na które ten wolałby nie mówić. Jak donosi OKO.press, skończyło się dość przewidywalnie: krzykami szefa MENiK i oskarżeniami gościń o antypolskość. Delegatki opisały Czarnka jako „brutalnego i agresywnego". Były zszokowane otwartym naruszeniem zasad pluralizmu i wolności przez polskie władze. Europosłanki zauważyły arogancję i butę polityków i urzędników związanych z PiS.

Polityk miał nie udzielić odpowiedzi na wiele postawionych pytań, a jedynie powtarzać, że „finansuje to, co chce finansować". Wywołało to obawy delegacji o wolność akademicką w Polsce.

W pewnym momencie miał wykrzyczeć niemieckiej europosłance, że „twoi przodkowie zabili mnóstwo ludzi, a my jesteśmy potomkami bohaterów”.

To nie koniec przygód delegacji PE.

Oprócz szefa resortu edukacji spotkały się m.in. z Maciejem Świrskim, szefem KRRiT. On też miał zastosować taktykę "na obrażonego nastolatka". Według europosłankę nie odpowiadał na pytania o swobodę mediów, skupiając się zamiast tego na ochronie polskich kodów kulturowych i tradycji. Delegatki były zaskoczone, że szef Krajowej Rardy nie ukrywa nawet, że jest narzędziem partii rządzącej.

Świrśki zapowiada, że nagrania z rozmów z delegacją zostaną opublikowane na stronach KRRiTV.

Na szczęście w obronę wziął go już Ryszard Makowski, legendarny twórca "Studio YAYO".

Czy minister Czarnek jest symulacją stworzoną z opowieści snutych przez wujków przy grillu? Być możne. Jedno jest pewne: delegacja będzie miała co opowiadać.

To ASZdziennik, ale to prawda.