
Dzieci to nasz skarb, ale też źródło trosk. Szymek z Grudziądza postanowił wystawić miłość swoich rodziców na próbę i uderzyć tam, gdzie boli najbardziej. Jego niecodzienna prośba wprowadziła w ich życie chaos.
Mariusz i Marzena Napokazalscy nie mogli doczekać się pierwszej komunii swojego jedynego dziecka. Od kilku miesięcy przeglądali katalogi prezentów i z radością przygotowywali się na spory wydatek. Rozesłali nawet gościom nasz Kalkulator Komunijny, by każdy wiedział, ile wsadzić do koperty. Niestety ich znany z kolekcjonowania świętych obrazków synek postanowił złamać im serce. Okazało się, że na komunie chce tylko jednego – ciała i krwi Jezusa. – Jestem zdruzgotany. Proponowaliśmy mu konsolę, drony, małpkę, quada i elektryczną hulajnogę, ale uparł się – opowiada nam ojciec chłopca. – Skąd mamy niby wziąć części ciała człowieka żyjącego ponad dwa tysiące lat temu? Jego krew już dawno wyparowała. – Od kiedy usłyszeliśmy tę dziwną prośbę, zastanawiamy się, gdzie popełniliśmy błąd w jego wychowaniu – mówi mama Szymona. – Może ma telefon gorszy od rówieśników i dlatego wpada na takie dziwaczne pomysły? By ratować sytuację, para rozpoczęła poszukiwania ciała i krwi Chrystusa. Okazało się, że to bardzo ekskluzywny towar. Znaleźli jednak miejsce, w którym można je dostać. – To prawda, negocjujemy z Watykanem. Jeżeli deal nie wysypie się na ostatniej prostej, to nasz chłopiec jutro dostatnie swój prezent – dodaje ojciec Szymka.
Rodzice mają też opcję awaryjną, na wypadek, gdyby znajomy kardynał nie przybył do umówionego ogrodu w Castel Gandolfo o 2:00 w nocy z zawiniątkiem. Inny dostawca obiecał im przyssawkę z macki Cthulhu i litr oceanu spod jego łóża. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
