
Piękna pogoda, miłość i sport na świeżym powietrzu. Co może pójść nie tak? Przecież nie wywalicie się za chwilę robiąc sobie ogromne kuku.
Łukasz i Maria, którzy niedawno zaczęli randkować, chcieli lepiej się poznać i zacieśnić więzi. Stwierdzili, że najlepszym sposobem będzie znalezienie wspólnego hobby. Wśród testowanych aktywności znalazły się m.in. nauka tańca, wspólne gotowanie i rolki. To właśnie te trudniejsze wrotki połączyły ich na dłużej. – Nigdy wcześniej nie jeździłem, ale nie chciałem wyjść przed nią na lamusa. Uznałem, że muszę jej pokazać, jak to się robi – mówi nam zagipsowany Łukasz. – Od dzieciaka oglądałem wygibasy rolkowe Extreme Sports, więc spróbowałem się popisać. Okazało się, że tricki są bardzo trudne. Dziwne, na YouTube wyglądają na proste. Lekarze są przekonani, że zakochani mieli szczęście, że nie stało im się nic więcej. Ich zachowanie nazwali „nieodpowiedzialnym, groźnym i po prostu głupim". – Nigdy nie byłam jakąś rolkową maniaczką, ale mam trzech starszych braci. Gdy zobaczyłam, jak Łukasz zbiera się do kickflipa ze schodów, uznałam, że nie mogę być gorsza – opowiada Maria dzieląca salę szpitalną z Łukaszem. – Rozpędziłam się i fru... skoczyłam. Pamiętam, że przez chwilę lecieliśmy obok siebie. Chyba usłyszałam motyw przewodni z "Niekończącej się opowieści". Albo z "Titanica". A potem: ciemność. Obudziliśmy się dopiero w szpitalu i okazało się, że złamaliśmy sobie dokładnie te same kości. To chyba przeznaczenie. Para po wyzdrowieniu spróbuje swoich sił w mniej niebezpiecznych zajęciach, takich jak pływanie z rekinami czy wspólne gotowanie. Lekarze zgodnie twierdzą, że ich związek ma teraz szansę na głębsze zrozumienie, ponieważ dzielą się nie tylko wspólnymi bliznami na ciele, ale także duszy. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
