
Jak poinformowała telewizja Rossija 1, minionej nocy dwa komary zaatakowały Władimira Putina. Odpowiedzialność za to zdarzenie rosyjskie władze zrzuciły na "reżim kijowski".
Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow poinformował, że w wyniku "działań podjętych przez wojsko i służby" oba komary zostały zniszczone. Niestety, przedtem jeden z nich zdążył ugryźć Władimira Putina.
– Prezydenta Rosji zbudziło w nocy charakterystyczne bzyczenie – podaje państwowa telewizja Rossija 1. – Po wielogodzinnej bohaterskiej i samodzielnej walce wręcz, wsparcia prezydentowi udzielił sztab agentów Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.
Wrogie komary zostały unieszkodliwione. Prezydent Rosji odniósł podczas walki rany i obecnie jest pod obserwacją lekarzy. Bąbelek znajduje się pod plasterkiem.
Strona rosyjska obwiniła za atak "terrorystów z Ukrainy". Zdaniem Władimira Putina, była to próba wyssania krwi z jego ciała. Podejrzewa, że miał zostać zamordowany, a jego DNA miało być użyte w tajnych laboratoriach pod Kijowem w celu stworzenia kolejnego mutanta o nadludzkiej sile. Kreml zastrzega sobie prawo do podjęcia działań odwetowych. Dmitrij Pieskow zapowiedział, że mimo ataku odbędzie się defilada z okazji Dnia Zwycięstwa na Placu Czerwonym. Władimir Putin weźmie w niej udział popsikany repelentem.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
