
Protesty na uroczystym otwarciu lotniska Warszawa-Radom. Mieszkańcy Wilanowa już zapowiedzieli bojkot linii lotniczych, które "zamierzają plugawić reputację Warszawy drobnomieszczańską asocjacją z Radomiem".
Na obrzeżach Radomia trwają zamieszki.
Właściciele posiadłości wilanowskich licznie opuścili swoje majątki ziemskie, aby zjednoczyć się we wspólnej sprawie i zatrzymać haniebną radomizację stolicy – kolebki kultury wysokiej oraz cywilizacji luksusu i subtelnej elegancji.
Od drogi wjazdowej na lotnisko aż po bramki poza strefę Schengen ustawili się lokalni patrioci, którzy za wszelką cenę zamierzają powstrzymać ten nieoczekiwany proces kulturalnej pauperyzacji Warszawy.
– Ochrona tej żałosnej imitacji lotniska próbowała zatrzymać nas już przy kontroli kart pokładowych – mówi jeden z uczestników protestu, Tadeusz III Radziwiłł – zupełnie jakby myślała, że wraz z małżonką zawczasu nie wykupiliśmy miejsc business na pierwszy z brzegu lot na London Luton – prycha.
Z Radziwiłłami na miejscu stawiła się m.in. Miriam Poniatowska-Czartoryska, sąsiadka z dworku obok.
– WARSZAWA DLA WILANOWIAN! WARSZAWA DLA WILANOWIAN! – skandowała, energicznie wymachując pozłacanym transparentem z logo Le Collet.
Nie stwierdzono jeszcze, jak długo mogą trwać protesty i jak w praktyce wpłynie to na działanie lotniska.
Chodzą jednak słuchy, że uczestnicy robią się już głodni. A nikt chyba nie załatwił cateringu z Belvedere.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
