
MEiN wyciąga pomocną dłoń do uczniów. Po każdej lekcji WF-u będzie można zadbać o higienę. Krótkie przerwy i brak czasu na prysznic to już nie problem.
Ministerstwo Edukacji Narodowej nie topi gruszek w popiele. W związku z niepokojącymi doniesieniami sanepidu o poziomie higieny uczniów, minister Czarnek przyspiesza wprowadzenie programu „Szkoła z pompą". W ramach programu wszystkie placówki oświatowe będą podczas przerw uruchamiać zraszacze przeciwpożarowe. Pozwoli to uczniom na obmycie spoconych ciał i rozwiąże problem niekorzystania przez nich z sanitariatów. Program, który ma zakotwiczyć w szkołach pierwszego września, idzie jak tsunami. W placówkach, które go testowały, uczniowie rzadziej skarżą się na zmęczenie, mają morze sił, a frekwencja na lekcjach WF-u wzrosła o 10 w skali Beauforta. – Życie zaczęło się w wodzie – przekonuje rzecznika MEN, Joanna Guzik-Pandora. – Jesteśmy pewni, że program przyniesie nauczycielom falę radości, a uczniom pomoże w zachowaniu higieny godnej młodego Polaka. Chcemy, abyśmy razem płynęli z prądem. Przed placówkami oświatowymi otwiera się ocean możliwości rozwoju, wynosząc je na głębokie wody innowacji. – Zastanawiamy się nad wybudowaniem kilku zjeżdżalni i zmianą szkoły w park wodny – mówi dyrektorka jednej z testujących program podstawówek, mgr Grażyna Nilewska. – Chcemy, żeby nauczyciele mogli trochę dorobić do wypłat jako ratownicy. Już teraz wykorzystujemy rzeczkę płynącą przez parter do hodowli wasabi i uprawy ryżu. Niektórzy nauczyciele obawiają się, że szkoły wypełni odgłos mokrych klapków. Ministerstwo jest jednak spokojne i obiecuje, że jest przygotowane na wszystkie sytuacje. – Mamy tylko jeden szkopuł. Gdy zraszacze działają w słoneczny dzień, pojawia się tęcza – mówi z obrzydzeniem rzeczniczka MEiN. – Na szczęście znaleźliśmy już rozwiązanie tego problemu. Po prostu zabijemy okna deskami. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
