Fot. Pexels

W programie nauczania szkół rodzenia znajdą się dwie prenatalne godziny lekcyjne religii tygodniowo – wynika z nowego rozporządzanie Ministerstwa Edukacji i Nauki.

REKLAMA

– System wartości musi być przekazywany płodom w szkole, bo na tym polega funkcja wychowawcza szkoły – tłumaczy swoją decyzję minister Przemysław Czarnek. Eksperci resortu podkreślają w uzasadnieniu, że zgodnie z Konstytucją RP religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole. Konstytucja nie precyzuje, o jakie szkoły chodzi, więc MEiN zamierza wykorzystać tę lukę w przepisach.

– Brak religii w szkołach rodzenia to pozostałość po PRL i poprzednich rządach - dodaje Czarnek. – To jest prenatalny totalitaryzm marksistowski. Marksizm walczy z religią, marksizm walczy z życiem duchowym, marksizm jest totalitarny i nie znosi wolności płodu już od samego poczęcia. Mamy odpowiedź na te totalitarne zapędy. Podczas pilotażu nadzorowanego przez MEiN i biskupów z Konferencji Episkopatu Polski lekcje będą obowiązkowe dla płodów od drugiego trymestru, przy czym zajęcia dla płodów od 14 do 18 tygodnia potrwają 30 minut, a tych po 18 tygodniu – 45 minut.

Płody dzięki doświadczonym księżom i katechetom poznają na zajęciach piękne historie ze Starego i Nowego Testamentu. Dowiedzą się, jak Pan Bóg stworzył świat, jak ocalił ludzi i zwierzęta przed potopem, jak narodził się Pan Jezus, jak starotestamentowo kamienować niewierne kobiety i osoby reprezentujące postawy sprzeczne z katolickim światopoglądem.

MEiN wierzy, że nowe propozycje spotkają się z ciepłym przyjęciem i płodów, i księży. Prosi obecne przy płodach inkubatory, by nie przeszkadzały w lekcjach, i by treningi mięśni dna miednicy nie przeszkadzały katechetom w prowadzeniu lekcji.

Powstaje już podręcznik do katechizmu komórek jajowych i plemników.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.