Fot. 123rf.com

Wielkie rozczarowanie! Trzeba obejść się smakiem na koncercie międzynarodowej gwiazdy. Zespół zapowiedział, że to była jego ostatnia piosenka. Choć nie zagrał swojego największego przeboju, na który wszyscy czekali, członkowie pomachali publiczności, zeszli ze sceny, i już na pewno na nią nie wrócą. Nigdy.

REKLAMA

Ponad 30 tysięcy rozczarowanych fanów nie może uwierzyć w to, co się dzieje. Choć wydaje się, że koncert powinien trwać jeszcze przynajmniej 20 minut, wszystko skończyło się w najmniej oczekiwanym momencie.

Z nieznanych powodów w setliście nie było tej jednej jedynej piosenki ze 150 milionami odsłon na YouTubie, którą zespół przebił się do mainstreamu.

– Nie chcę wyjść na pseudofana, bo fajnie było usłyszeć tych kilka piosenek z nowej płyty i parę popularnych singli z poprzedniego albumu, ale byłem pewien, że muszą ją zagrać – mówi z niedowierzaniem przejęty 25-letni Michał, który wciąż stoi pod barierkami i próbuje zrozumieć to, co się stało. – To moja ulubiona piosenka, wiele razy uratowała mi życie, to liderka moich Spotify Wrapped. O, tutaj mam tatuaż z refrenem - dodaje, pokazując nam swój kark.

Z relacji Michała wynika, że w trakcie przedłużonego outro ostatniej piosenki wokalistka przedstawiła wszystkich członków zespołu. A potem, jak gdyby nigdy nic, wszyscy pożegnali się z publicznością i zaczęli schodzić ze sceny. Najwyraźniej incydent zaskoczył także organizatorów i realizatorów koncertu, bo światła w hali wciąż się nie zapaliły.

Michał sądzi, że coś musiało pójść nie tak, bo wyraźnie widzi, że oniemiały zespół zaraz po zejściu ze sceny po prostu stanął za kotarą i czeka tam od dobrych 30 sekund - tak, jakby nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Publiczność też jest zdezorientowana. Zamiast zbierać się do wyjścia, wciąż z jakiegoś powodu bije brawo i skanduje nazwę zespołu. Czy nie przeszkadza im, że artyści zostawili swoich fanów z takim niedosytem?

Mężczyzna pociesza się, że przynajmniej wokalistka powiedziała, że to był najlepszy wieczór jej życia, nigdy go nie zapomni, i że jesteśmy najlepszą publicznością na świecie.

I na pewno nigdy wcześniej nikomu tego nie mówiła – myśli Michał, któremu udało się właśnie przepchać do szatni i wyszedł z sali gorzko rozczarowany. A żal jest tak silny, że aż wydaje mu się, że słyszy w głowie stłumione echa swojego ulubionego przeboju i entuzjastyczną reakcję tłumu.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.