
Telefon w piątek wieczór i humor zepsuty.
Wszyscy znamy to uczucie – piątek wieczór, siedzisz w domu, a nagle dzwoni telefon. Serce zaczyna bić szybciej, myśli biegną w kierunku spontanicznej domówki, grubych baletów, czy choćby lampki wina ze znajomymi. Ale marzenia nagle burzy nieoczekiwane „Halo. Dzień dobry, mówi Pan X z banku Y...". To ON – telemarketer z najlepszą propozycją w historii bankowości. Otrzymujesz lekcję z mikroekonomii, której nie zamawiałeś. Zanim zdążymy się zorientować, już w rozmawiamy o oprocentowaniu, okresie kredytowania i ewentualnych ubezpieczeniach. I przypominamy sobie, że tak słabo radzimy sobie z finansami. Czy piątek jest czasem na takie rozmowy? Raczej nie. Morał? Nie odbieraj telefonu. Nigdy. To ASZdziennik, ale wieczorne rozmowy z telemarketerami to prawda.
